27 i 28 października 2025 r. zorganizowaliśmy we Wrocławiu dwudniową konferencję Miejskie ostoje bioróżnorodności poświęconą kluczowym wyzwaniom ochrony miejskiej bioróżnorodności i budowaniu odporności miast na zmianę klimatu. To były dwa intensywne dni, które zgromadziły ponad 120 zaangażowanych specjalistów, potwierdzając rosnącą potrzebę interdyscyplinarnej wymiany wiedzy w tym obszarze.
Obejrzyj relację z wydarzenia:
Skład uczestników doskonale odzwierciedlał cel wydarzenia – połączenie teorii z praktyką:
- 51% to decydenci i urzędnicy z zarządów zieleni miejskiej;
- 15% stanowili architekci krajobrazu i projektanci;
- 12% to przedstawiciele organizacji pozarządowych,
- 10% przedstawiciele środowiska akademickiego;
- wśród uczestników znaleźli się również przedstawiciele biznesu, przyrodnicy i wykonawcy prac utrzymaniowych.
Dzięki zaangażowaniu Zarządów Zieleni Miejskiej we Wrocławiu i Krakowie w przygotowanie z nami programu wydarzenia, udało się ująć w nim wiele zagadnień, którymi żyją obecnie projektanci i zarządcy zieleni miejskiej.
Interaktywna formuła wydarzenia, charakterystyczna dla Fundacji Sendzimira, w połączeniu z wkładem merytorycznym ze strony ponad 30 prelegentów pozwoliła na dogłębne omówienie wyzwań i sprawdzonych rozwiązań.
Miasta a kryzys bioróżnorodności. Od mikrointerwencji do podejścia strategicznego
Konferencję otworzył mocny i inspirujący wykład prof. Marcina Kadeja. Profesor nie tylko uświadomił uczestnikom skalę kryzysu bioróżnorodności, ale przede wszystkim przedstawił praktyczne przykłady interwencji w krajobrazie miejskim – zarówno tych destrukcyjnych, jak i wspierających.
Z perspektywy architektów krajobrazu, kluczowe było wezwanie do ściślejszej współpracy z nauką. Prof. Kadej podkreślał, że efektywność wdrażanych rozwiązań (często wpisujących się w nurt NBS – rozwiązań opartych na przyrodzie) musi być rzetelnie weryfikowana danymi naukowymi. Bez nich, trudno o faktyczną ocenę skuteczności działań.
W dyskusji panelowej, którą poprowadziła Karolina Maliszewska, do grona panelistów dołączyły Magdalena Biela (ZZM Katowice), Agnieszka Lyszczok (ZUK Tychy) i Monika Pec-Święcicka (ZZM Wrocław) – podzieliły się szczerymi refleksjami z pierwszej linii działań.
Panel dyskusyjny ujawnił kluczowe wyzwania stojące przed specjalistami:
- brak danych, trudno rzetelnie oceniać sukcesy projektów pro-bioróżnorodnościowych bez wiedzy o stanie początkowym ekosystemów miejskich;
- odejście od mikrozarządzania, pomimo pozytywnych zmian w podejściu do utrzymania terenów zieleni, ważnym wnioskiem była konieczność wdrożenia podejścia strategicznego i systemowego zamiast skupiania się wyłącznie na doraźnych mikrointerwencjach.
To szczególnie ważny postulat dla architektów krajobrazu. Przeszliśmy od pytania czy chronić, do pytania jak robić to efektywnie i w skali systemowej. Różne pomysły na rozwiązania pojawiły się w sesji dobrych praktyk.
W dyskusji wybrzmiała także ważna kwestia dialogu. Potrzebujemy konstruktywnego zaangażowania i wzajemnego wsparcia w środowisku, zamiast nieproduktywnej krytyki, by skutecznie realizować projekty na rzecz odpornego miasta.
Dobre praktyki działania na rzecz miejskiej bioróżnorodności
W formule World Cafe, którą znacie z innych naszych wydarzeń, zaprosiliśmy uczestników do pogłębionej rozmowy na temat dziewięciu dobrych praktyk. Znalazły się wśród nich:
- przykłady działań projektowych i konkretnych realizacji sprzyjających różnorodności biologicznej: projekt parku Idzikowskiego we Wrocławiu, otoczenie szkoły w Wołominie realizowane w ramach projektu Szkoła Przyjazna Klimatowi 2.0 i kampus amsterdamskiej uczelni;
- konkretne narzędzia zarządcze jak: Gdańska Karta Drzew, czy analizy w ramach LIFE Cool City,
- konkretne wytyczne w zakresie ograniczania zanieczyszczenia światłem, działań wspierających zapylacze, czy zarządzania martwym drewnem na przykładzie Pola Mokotowskiego w Warszawie lub koszenia strefowego w Krakowie.
Najwięcej uczestników jako najbardziej inspirujące wskazało prezentacje i dyskusje wokół Gdańskiej Karty Drzew i jak oswajać naturalistyczne przestrzenie publiczne na przykładzie projektu Parku Idzikowskiego.
Kluczową konkluzją przy omawianiu przypadku Parku Idzikowskiego była rola wielopłaszczyznowego i stałego dialogu zarówno na linii projektant – inwestor – wykonawca, jak również na linii inwestor – mieszkaniec. Ten pierwszy aspekt przekłada się na jakość realizacji i jak najlepsze zachowanie naturalnych zasobów miejsca. Z kolei oswajanie przyszłych użytkowników z nieoczywistym zagospodarowaniem parku musi być realizowane w procesie, już na etapie prac projektowych, w trakcie trwania inwestycji i po jej zakończeniu. Ważne jest zaplanowanie mądrej komunikacji w tym zakresie, opartej nie tylko na infografikach i tabliczkach, które pojawią się dopiero po zakończeniu prac, ale na wszelkich dostępnych formach komunikacji z mieszkańcami. By na bieżąco tłumaczyć celowość zastosowanych rozwiązań, takich jak kontrowersyjne pozostawienie istniejącego zdegradowanego betonu (o który najczęściej pytali uczestnicy konferencji).
Z kolei od stolika dot. Gdańskiej Karty Drzew, uczestnicy odchodzili z przekonaniem że warto wywierać wpływ na władze w ramach oddolnych inicjatyw, nawet jeśli proces dojścia do celu jest długi. Warto robić to w sposób jak najbardziej profesjonalny (wysuwając merytoryczne argumenty) i nie zrażać się porażkami. A w celu ochrony drzew warto wdrażać najprostsze rozwiązania, takie jak kary finansowe za konkretne przewinienia inwestorów i konsekwentnie je egzekwować.
Dzięki możliwości pogłębionej dyskusji na temat wybranych trzech przykładów każdy znalazł coś dla siebie a niektórzy (jak słyszeliśmy w kuluarach) wyszli z konkretnymi pomysłami na wdrożenia we własnych miastach. Trzymamy kciuki!
Współpraca różnych zarządców terenów w mieście to podstawa sukcesu w przeciwdziałaniu IGO
Inwazyjne gatunki obce to jedno z kluczowych zagrożeń dla bioróżnorodności a przeciwdziałanie im nie jest łatwym zadaniem. Szczególnie ważne jest tu właściwe działanie wzdłuż obiektów liniowych, które sprzyjają ich rozprzestrzenianiu. Bez skoordynowanego i kompleksowego działania różnych podmiotów na terenie miasta podejmowane interwencje nie są skuteczne.
Dyskusję panelową na ten temat poprowadziła Agata Pietrzyk-Kaszyńska. Poznaliśmy perspektywę:
- zarządcy miejskiej zieleni słuchając wypowiedzi Łukasza Pawlika (ZZM Kraków);
- Ewy Makosz – przedstawicielki PKP, które odpowiedzialne jest za pielęgnację rozległych terenów linearnych wzdłuż linii i bocznic kolejowych (aż 18 900 km!);
- Agnieszki Patyny-Szafran, zaangażowanej w utrzymywanie terenów pod zarządem RZGW we Wrocławiu np. wałów, obiektów hydrotechnicznych i skarp;
- oraz ekspertki portalu barszcz.edu.pl – Izabeli Sachajdakiewicz.
Dla każdego z zarządców skuteczne usuwanie IGO jest dużym wyzwaniem ze względu na brak środków i korzystanie do tego celu głównie z finansowania zewnętrznego (w ramach projektów czy inwestycji). Izabela Sachajdakiewicz wskazała też na trudność w finansowaniu przez gminy usuwania IGO na terenach prywatnych, bez którego te działania bardzo często nie są realne. Brak rozwiązań opartych o współodpowiedzialność a dominowanie tych o charakterze nakazowym stanowi dodatkową przeszkodę. Paneliści przywoływali dobre rozwiązania stosowane dawniej przez WFOŚiGW, które umożliwiały pozyskiwanie środków na usuwanie IGO bez wskazania konkretnego terenu. Pozwalały one pozyskującym je NGO prowadzić interwencje tam, gdzie były stanowiska IGO, niezależnie od własności nieruchomości, co było dużo bardziej skuteczne i zapobiegało wtórnej inwazji.
Pozytywnie rokuje, że Wody Polskie pracują obecnie nad wprowadzeniem programu we wszystkich RZGW, który pozwoli na systematyczne usuwanie gatunków inwazyjnych od źródła rzek do ich ujścia, by wydatkowane na ten cel pieniądze jak to ujęła przedstawicielka tej instytucji nie “szły w błoto”.
Ekspertka barszcz.edu.pl, z nadzieją mówiła też o potencjale wykorzystania akcji woluntarystycznych (np. usuwania nawłoci), czy angażowania mieszkańców w zgłaszanie zaobserwowanych stanowisk.
Na zakończenie tego intensywnego dnia duża część uczestników wzięła udział w sesji networkingowej, która zaowocowała planami wizyt studyjnych i dalszej współpracy.
Plany ogólne, edukację, problematyczne gatunki zwierząt i dobór gatunków pogłębiliśmy na warsztatach
Drugiego dnia konferencji postawiliśmy w pełni na zajęcia w podgrupach. W pierwszej części dnia odbyły się warsztaty na cztery różne tematy.
Tereny zieleni w planach ogólnych gmin
W czasie warsztatu zastanawialiśmy się, jak zapewnić w planach ogólnych miejsce przyrodzie. Plany ogólne to nowe, obowiązkowe narzędzie planistyczne, które każda gmina w Polsce musi uchwalić do połowy 2026 roku. Zastąpią studia uwarunkowań, ale też staną się aktem prawa lokalnego. Tworzone są w formie cyfrowej i określają rozmieszczenie stref funkcjonalnych, m.in. terenów zieleni i rekreacji. W proces ich opiniowania i uzgadniania włączani są zarządcy zieleni, ponieważ to oni posiadają wiedzę o stanie i potencjale terenów zieleni oraz mogą wskazać, gdzie da się je chronić lub rozwijać.
Wiedzę na temat tego narzędzia uporządkowała w swoim wykładzie dr Anna Grochowska z Wydziału Nauk o Ziemi i Kształtowania Środowiska Uniwersytetu Wrocławskiego, a konkretne przykłady rozwiązań przedstawiła Agnieszka Machnowska z Light Pollution Think Tank. Korzystając z ich wskazówek, uczestnicy warsztatu pracowali na mapach Wrocławia, nanosząc potencjalne strefy zieleni i rekreacji oraz strefy otwarte, definiując ich podstawowe parametry.
Wypracowane rekomendacje:
- Plan ogólny nie ma skali – jest zbiorem danych cyfrowych, co pozwala wskazać nawet najmniejszą działkę, np. skwer jako strefę zieleni i rekreacji.
- O sposobie zagospodarowania stref zadecydują nadane im dodatkowe profile funkcjonalne oraz przyjęty współczynnik powierzchni biologicznie czynnej.
- W poszukiwaniu przestrzeni pod zieleń warto koncentrować się na terenach publicznych – daje to większe szanse na wprowadzenie odpowiedniej strefy.
Warsztat skończyliśmy w poczuciu niedosytu i potrzeby dalszych rozmów i szkoleń z planów ogólnych.
Więcej informacji oraz przykłady wpisów do planów ogólnych można znaleźć w poradniku:
https://pytamyozielone.org/baza-wiedzy/poradnik-pytamy-o-zielone-reforma-planowania-przestrzennego/, do lektury którego zachęcamy.
Dobór gatunkowy nasadzeń w miastach w kontekście zmiany klimatu
W trakcie warsztatów uczestnicy i uczestniczki mieli okazję do wymiany doświadczeń dotyczących wyzwań, z jakimi zmagają się w codziennej pracy w kontekście doboru gatunków do nasadzeń. Wiele z przytaczanych trudności dotyczyło dostępności rodzimych gatunków na lokalnym rynku oraz sposobów utrzymania i przeżywalności tych gatunków w miastach. Rozmawialiśmy o mnogości aspektów do uwzględnienia – od typu siedliska, warunków glebowych i wodnych terenu, sytuacji zastanej i dotychczasowych funkcji aż do oczekiwań użytkowników obszaru.
Obszerny przegląd gatunków, które sprawdzają się w obszarach miejskich przedstawił prof. Przemysław Bąbelewski z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, a dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie, Łukasz Pawlik, opowiedział o nowatorskich praktykach jakie realizowane są w Krakowie. Wraz z zaproszonymi ekspertami uczestnicy pracowali w grupach, wypisując gatunki potencjalnie właściwe do nasadzeń w czterech wybranych obszarach: na osiedlach, w pasach drogowych, w zabudowie historycznej oraz na obszarach suszy lub obszarach podmokłych.
Prace w grupach zakończyliśmy krótkimi podsumowaniami na forum i dyskusjami nad kolejnymi gatunkami, które mogą się sprawdzić w miejskich przestrzeniach.

Nieinwazyjne sposoby walki z niepożądanymi zwierzętami w mieście
Dyskusja w trakcie warsztatu toczyła się wokół zwierząt postrzeganych jako problematyczne ze względu na ich wpływ na:
- nasze zdrowie (rezerwuar chorób czy ugryzienia);
- bezpieczeństwo, w tym to związane z infrastrukturą (np. niszczenie ociepleń czy instalacji);
- straty wizerunkowe i zaufanie mieszkańców do zarządców terenu np. w przypadku obecności myszy i szczurów.
Wpływ na obecność takich problematycznych gatunków mamy przede wszystkim:
- obniżając im dostępność do pokarmu, co wpływa na głód i zdolność do reprodukcji;
- ograniczając dostęp do schronień;
- zwiększając presję drapieżników.
Konkretne wytyczne w tym zakresie przedstawili eksperci: Mikołaj Siemaszko z Fundacji Zielona Mrówka i Przemysław Szwałko z ZZM w Krakowie.
W przypadku myszy i szczurów możemy przede wszystkim ograniczać dostępność pokarmu i wspierać drapieżniki. Stosowanie trutek jest bardzo szkodliwe dla całego ekosystemu bowiem mają one drastyczny wpływ również na drapieżne ptaki, koty czy psy. A do pułapek lepowych przyklejają się również ptaki, jaszczurki czy płazy. Mitem jest również że skuteczne mogą być koty, bo te nie jedzą szczurów, za to wyniszczają populacje ptaków, ropuch, jaszczurek i wielu innych zwierząt.
Jako zagrożenie mieszkańcy postrzegają też duże ssaki jak dzik, szop pracz, czy nutrie. W rzeczywistości nie są to zwierzęta dla nas niebezpieczne a problematyczność raczej wiąże się z niszczeniem zieleni czy roznoszeniem chorób (np. ASF). Najskuteczniejsze przeciwdziałanie to wdrożenie polityki „zero dokarmiania”, również innych zwierząt. Czasami stosuje się ogradzanie kolczastymi krzewami, czy gęstymi wierzbami głowiastymi. Istnieją też odstraszacze zapachowe. Istotne jest oswajanie ludzi z tymi zwierzętami i uczenie ich jak się zachować w przypadku spotkania. Odstrzał jest natomiast nieskuteczny, powoduje wzrost rozrodczości i zwiększanie populacji. Natomiast odłapywanie nie tylko nie działa, bo dziki wracają na dawne tereny ale również jest niepożądane ze względu na ryzyko rozprzestrzeniania chorób.
Kolejna grupa zwierząt, która budzi obawy mieszkańców to komary. W ich przypadku opryski są zupełnie nieskuteczne, nie tylko niszczą wiele innych gatunków owadów w miejscu stosowania, ale również działają bardzo krótko – 2-3 tygodnie. Skuteczne mogą być preparaty larwobójcze z bakteriami i wymuszanie mechaniczne ruchu wody, co utrudnia składanie jaj. Dobrą metodą jest zwiększanie bioróżnorodności. Podobnie w przypadku kleszczy, sprawdzi się większa bioróżnorodność i zmniejszenie częstotliwości koszenia jak również zmniejszanie populacji gryzoni, które przenoszą choroby odkleszczowe. Choć tu najlepiej postawić na repelenty.
Przeciwdziałanie zagrożeniu ze strony żądłówek najistotniejsze jest na placach zabaw i tam warto zadbać o ograniczenie dostępu do schronień poprzez zatykanie wszelkich otworów montażowych w infrastrukturze. Zarządcy otrzymują również zgłoszenia dotyczące szerszeni, zagrożenie z ich strony jest jednak znacząco wyolbrzymione przez media. W wielu przypadkach ze względu na obecność w ich gniazdach gatunków chronionych zwierząt lub grzybów ingerencja jest zakazana prawnie. W pozostałych przypadkach działać może stosowanie dwutlenku węgla lub odłapywanie.
Nowatorskie metody kreowania postaw i zachowań użytkowników przestrzeni wobec dzikiej przyrody w mieście
Warsztat poprowadziła Julia Tarkowska prowadząca Akademię Zaciekawienia, przy wsparciu Agaty Bluj z Fundacji Sendzimira. Spotkanie zaczęło się od przeglądu różnych funkcjonujących w miastach typowych rozwiązań mających na celu kształtowanie zachowań mieszkańców wobec dzikiej przyrody: tablic informacyjnych, tabliczek z nakazami i zakazami, elementów infrastruktury z grami edukacyjno-przyrodniczymi – oraz tego, jak odnoszą się do nich potencjalni odbiorcy i czy w związku z tym można powiedzieć, że są to metody skuteczne w osiąganiu przyświecających im celów. Szybkie zapoznanie się z wypowiedziami zaczerpniętymi z różnych źródeł w internecie (grup dyskusyjnych, portali miejskich, forów sąsiedzkich itd.), dało uczestniczkom i uczestnikom obraz – z pewnością niepełny, ale stanowiący dobry punkt wyjścia do rozmowy. W jej trakcie grupa warsztatowa zastanawiała się jakie emocje, obawy i powszechnie powtarzane poglądy wobec różnych występujących w miastach form dzikiej przyrody mogą mieć/mają różne grupy społeczne. Następnie uczestniczki i uczestnicy zostali podzieleni na mniejsze zespoły, w których mieli pochylić się nad konkretnymi sytuacjami wziętymi z życia. Na przykład ludzie dokarmiający kaczki chlebem, pomimo ustawionych w parku ze stawem kaczkomatów i tablic informacyjnych, że karmienie ptaków chlebem im szkodzi. Zadaniem uczestników warsztatu było zaproponowanie scenariusza rozwiązań, które wpłynęłyby na zachowania opisanych w historiach ludzi. Wymagało to analizy problemu i przemyślenia, jacy interesariusze są w niego zaangażowani, jakie potrzeby stoją za ich zachowaniami i tego, jakie argumenty i metody mogą być skuteczne w ich przypadku.
Przewodnim wnioskiem warsztatu było to, że projektując rozwiązania należy myśleć o ich odbiorcach – w pierwszym kroku trzeba rozpoznać kim są, w jaki sposób funkcjonują, jak korzystają z danej przestrzeni i jakie potrzeby, obawy lub braki wiedzy w stosunku do dzikiej przyrody i konkretnych miejskich terenów mogą mieć. Konkretne rozwiązania skuteczne w jednym miejscu, mogą zupełnie nie zadziałać w innym – właśnie ze względu na to, że inni ludzie mieszkają w danej okolicy. Kolejnym ważnym wnioskiem z pracy warsztatowej było to, że konieczne jest szukanie rozwiązań angażujących odbiorców – poprzez warsztaty edukacyjne przybliżające w atrakcyjny sposób przyrodę, partycypacyjne działania, szukanie wśród mieszkańców lokalnych liderów i aktorów, którzy rozumiejąc jak należy zachowywać się w stosunku do przyrody mogą modelować zachowania innych ludzi.
Jakie dobre praktyki możemy zobaczyć we Wrocławiu?
Dzięki wsparciu wrocławskiego ZZM i Uniwersytetu Wrocławskiego udało nam się zaprosić uczestników na cztery wizyty studyjne.
Pierścień zieleni wokół Starego Miasta we Wrocławiu – rozbetonowywanie centrum miasta i dobór gatunków w różnych siedliskach miejskich
Aleksandra Zienkiewicz z Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu, przy akompaniamencie deszczu, poprowadziła uczestników przez elementy odtwarzanego zielonego korytarza w samym centrum miasta. Od Nowego Targu, przez Skwer Wrocławianek, Bulwar Dunikowskiego, Park Słowackiego, wzdłuż Promenady Staromiejskiej zahaczając o platany pod Galerią Dominikańską, dalej przez Bastion Sakwowy, zbaczając na chwilę do mikrolasu przy Podwalu, przez Ogród Staromiejski i kończąc w strefie wejściowej pod pomnikiem Bolesława Chrobrego.
Spacer pokazywał jak ważne jest zabezpieczanie pod zieleń każdego dostępnego jeszcze terenu na obszarach silnie zurbanizowanych i ochrona występujących drzew. Cenne było nawiązanie do kontekstu historycznego.
Park Czarnej Wody łączący osiedla mieszkaniowe – jak pogodzić potrzeby mieszkańców i ochrony przyrody
W ramach wizyty studyjnej uczestnicy konferencji poznali historię Swojczyckiego Parku Czarna Woda we Wrocławiu, który po latach degradacji został spektakularnie odnowiony w 2019 roku. Inicjatorem tego projektu była lokalna społeczność, która dzięki środkom z Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego stworzyła modelową przestrzeń łączącą potrzeby mieszkańców z ochroną dzikiej przyrody.
Kluczową zasadą rewitalizacji był głęboki respekt dla lokalnego ekosystemu. Prace prowadzono pod nadzorem specjalistów (m.in. ornitologa i dendrologa), a inwestycja była pierwszą w całości realizowaną zgodnie z Kartą informacyjną do standardów ochrony drzew w inwestycjach. W celu podkreślenia leśnego charakteru terenu, do budowy kładek i małej architektury użyto wyłącznie drewna i kamienia. Świadome zarządzanie przejawia się także w pozostawianiu martwego drewna w ekosystemie oraz w adaptacji infrastruktury – np. kładek – aby nie blokować korytarzy dla dzikich zwierząt, takich jak bóbr. Park służy dziś jako trasa rekreacyjno-edukacyjna i jest inspirującym przykładem efektywnej współpracy pomiędzy mieszkańcami, samorządem a naturą.
Park Krzycki – miejsce gdzie klimat, przyroda i ludzie spotykali się w sporze. Sytuacja win-win w kryzysie
Po Parku Krzyckim oprowadzała nas Monika Pec-Święcicka, Zastępczyni Dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu. To miejsce jest żywym dowodem na to, jak determinacja mieszkańców może zmienić kierunek inwestycji. Na terenach zdziczałej zieleni w dolinie Olszówki Krzyckiej (części systemu doliny Ślęzy) planowano szeroką drogę, a pierwszym etapem inwestycji miał być betonowy zbiornik retencyjny. Gdy pojawiły się wizualizacje projektu, społeczność lokalna i aktywiści rozpoczęli protesty. Presja społeczna wymusiła ponowne opracowanie założeń – zamiast betonowej infrastruktury zaprojektowano rozwiązania oparte na przyrodzie: system naturalnych stawów retencyjnych, ścieżki, kładki i nowe nasadzenia. Dzięki temu uniknięto masowej wycinki – z planowanych 150 drzew usunięto jedynie 5.
Zmiana przeznaczenia terenu stała się również wyzwaniem dla deweloperów, którzy musieli przeprojektować sieć kanalizacyjną, ponieważ pierwotnie miała ona biec wzdłuż planowanej drogi.
Dziś miasto prowadzi wykup prywatnych działek, aby park stał się spójnym, dostępnym dla wszystkich terenem zieleni.
Wrocławskie Pola Irygacyjne – podmiejskie centrum bioróżnorodności i koncepcja ich ochrony
Dzięki uprzejmości dr Joanny Furmankiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy mityczne Pola Irygacyjne Osobowice i poznać szczegóły planowanych tam działań ochronnych. I to „od kuchni”, ponieważ Joanna Furmankiewicz była w zespole naukowców, który opracował zleconą przez miasto inwentaryzację przyrodniczą Pól.
Ten rozległy, ponad 1100-hektarowy teren przez ponad 100 lat służył jako naturalna oczyszczalnia ścieków Wrocławia. W 2015 r., po uruchomieniu nowoczesnej oczyszczalni w pobliskim Janówku jego los wydawał się przesądzony – planowano tu między innymi inwestycje mieszkaniowe. Na szczęście okazało się, że Pola Irygacyjne to przyrodniczy skarb. Nie tylko cenna ostoja przyrody Wrocławia, ale unikat na skalę międzynarodową. Zarejestrowano tu niemal połowę wszystkich gatunków ptaków występujących w Polsce! Te rozległe łąki i trzcinowiska są lęgowiskiem i miejscem żerowania ptaków wodno-błotnych, płazów i gadów.
Dziś teren ten ma szansę stać się pierwszym we Wrocławiu rezerwatem przyrody o niebagatelnej powierzchni 800 ha. Koncepcja zakłada też utworzenie ścieżek edukacyjnych, tras rowerowych i systemu czatowni, co pozwoli zamienić ten obszar w atrakcję turystyczną na miarę zagranicznych rezerwatów ornitologicznych.
Wcześniej jednak trzeba sprostać wyzwaniom związanym z rekultywacją terenu oraz utrzymaniem stosunków hydrologicznych – kluczowym dla powstrzymania degradacji siedlisk wodno-błotnych. Brak dopływu wody od 2015 roku doprowadził bowiem do wysychania terenu. Miasto i naukowcy planują więc działania przywracające wodę, m.in. spiętrzenie cieków Trzciana i Mokrzyca oraz wykorzystanie dawnej infrastruktury do nawadniania Pól (być może nawet wodą z nowej oczyszczalni).
W działania na rzecz ochrony ekosystemów Pól Irygacyjnych włączają się różne grupy społeczne, także artyści. O tym, jak działalność wystawiennicza może współgrać z aktywizmem środowiskowym dowiecie się z naszej rozmowy z Katarzyną Roj z BWA Wrocław.
Konferencji towarzyszyła wystawa zdjęć Magdaleny Niezabitowskiej-Krogulec pt. Tam gdzie mieszkają, nie ma nocy, o której więcej możecie przeczytać tutaj.
Zdjęcia z konferencji i pierwszej wizyty studyjnej: Tomasz Kaczor.
Zdjęcia z wizyt studyjnych:
- Park Czarna Woda – Agata Bluj
- Park Krzycki – Ilona Gosk
- Pola Irygacyjne – Magdalena Niezabitowska-Krogulec.
Konferencja odbyła się w ramach projektu Miejskie ostoje bioróżnorodności. Utrzymanie terenów zieleni wspierające odporność miast na zmiany klimatu, który został dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Materiał opublikowany dzięki dofinansowaniu ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za publikowane na stronie treści odpowiada wyłącznie Fundacja Sendzimira.































